Praca, przyszłość i AI: Trzy sfery, które przed nami
22 Apr 2024
Dokąd zaprowadzą nas narzędzia pracy z AI?
Rozmawiamy z Agnieszką Porębską, menedżerką z ponad 20-letnim doświadczeniem i CEO Talent Alpha, platformy B2B obejmującej Talent Marketplace i Talent Intelligence.
Autentika: Zagłębmy się w przyszłość pracy i wpływ sztucznej inteligencji na narzędzia pracy i aplikacje biznesowe. Jak według Ciebie AI ukształtuje naszą pracę? Jakie zadania zostaną zautomatyzowane i na czym skupi się nasza uwaga?
Agnieszka Porębska: Ta rewolucja polega przede wszystkim na integracji narzędzi AI z pracą intelektualną. Choć wciąż są w powijakach i wymagają specjalistycznej wiedzy do generowania odpowiednich promptów, nie ulega wątpliwości, że AI ostatecznie przejmie znaczną część pracy intelektualnej. Dotyczy to zarówno powtarzalnych zadań wykonywanych już dziś przez duże modele językowe, jak i działań twórczych. Jak podkreślił profesor Erik Guzik z Uniwersytetu Montany w naszym raporcie „The Future of Work", AI już teraz przewyższa ludzi w różnych aspektach kreatywności — skupiając się nie tylko na ilości czy różnorodności, ale też na oryginalności pomysłów — co jest naprawdę rewolucyjną zmianą.
Nadejdzie czas, gdy zapotrzebowanie na pracę intelektualną ze strony ludzi zmaleje. Gwałtownie wzrośnie też rola koordynacji między ludźmi a maszynami — i ten trend utrzyma się przez pewien czas.
Jako jednostki będziemy współpracować z tymi narzędziami, doskonaląc sztukę komunikacji z nimi — przynajmniej do momentu, gdy pojawią się modele samoorganizujące się. Będziemy pełnić rolę pośrednika między światem rzeczywistym a sferą maszyn. Podobnie staniemy się pomostem między rzeczywistością a metawersum — domeną skazaną na dynamiczną ekspansję w nadchodzących latach.
Widzimy to już wśród młodszych pokoleń, które w coraz większym stopniu zanurzają się w sferze cyfrowej, zacierając granicę między rzeczywistościami cyfrową i fizyczną.
A jak przełoży się to na Twoją pracę i działalność Talent Alpha?
Przewiduje, że moja praca będzie koncentrować się wokół dwóch głównych obszarów. Po pierwsze, jako menedżerka, prawdopodobnie zachowam swoją rolę w zarządzaniu. Po drugie, widzę swoją przyszłość w gromadzeniu i upowszechnianiu wiedzy na temat bieżących wydarzeń. Ktoś będzie musiał interpretować nową rzeczywistość dla innych — a biorąc pod uwagę moje doświadczenie w tej dziedzinie i wykształcenie psychologiczne, prawdopodobnie będę pełnić rolę tłumacza między światem realnym a cyfrowym.
Jeśli chodzi o Talent Alpha, już teraz działamy jako pomost między różnymi sferami. Łączymy małe przedsiębiorstwa z dużymi firmami i kojarzymy partnerów. Na naszej platformie mamy ponad tysiąc firm technologicznych, z których wiele wdraża już mechanizmy lub rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji. Często te mniejsze firmy już coś przetestowały i wdrożyły — więc będziemy rozbudowywać platformę, by łączyć je z odpowiednimi odbiorcami. Chcemy prezentować ich pracę, być może poprzez roadshows w różnych miastach w Polsce i w formie wirtualnej.
Widzę też naszą rolę w kształtowaniu opinii — będziemy kontynuować publikowanie raportów, organizowanie webinariów oraz tworzenie e-booków i innych materiałów. Korzystamy i będziemy nadal korzystać z sztucznej inteligencji w marketingu, sprzedaży, komunikacji i w określonych modułach platformy, takich jak dopasowywanie umiejętności specjalistów do zadań i ról, których poszukują.
Czytaj też: AI w handlu detalicznym: Co jeszcze możliwe?
Sztuczna inteligencja jako rekruter?
To już się dzieje. Wiele firm korzysta z AI, by wspierać procesy rekrutacyjne. Może to się odbywać na różnych poziomach — np. szybkiego podsumowania umiejętności specjalisty czy oceny, kto najlepiej pasuje do danej roli. AI może też pomagać w ocenie cech jednostki podczas rekrutacji, choć konieczne są zmiany w związku z wdrożeniem AI Act. Zgodnie z tym prawem wszelka pomoc AI w europejskich procesach decyzyjnych będzie ograniczona, a decyzje będą musiały być uzasadnione.
W tej dziedzinie wiele się dzieje. Z pomocą naszej platformy niedawno ukończyliśmy istotny projekt z jednym z naszych klientów z sektora ochrony zdrowia. Platforma pomaga tworzyć krótkie listy najlepszych kandydatów i porównywać ich umiejętności z profilem idealnego kandydata. Pozwala to na szybki wybór kilku osób najlepiej pasujących do roli, co ułatwia prowadzenie bardziej produktywnych rozmów.
Czytaj też: AI w aplikacjach fitness: co dalej?
Czy maszyna jest bardziej obiektywna niż człowiek?
Pojawia się tu wiele pytań etycznych, ponieważ wciąż nie w pełni rozumiemy, jak działają algorytmy. Nawet twórcy tych systemów często nie wiedzą, dlaczego generowany jest jeden wynik zamiast innego. Po wejściu w życie AI Act wymagane będą wyjaśnienia, szczególnie w obszarach zidentyfikowanych jako wysokiego ryzyka. Ważne jest, by przyznać, że algorytmy mają też własne uprzedzenia — były trenowane na określonych danych, co rodzi pytania, dlaczego te dane zostały wybrane i jak wyglądał proces uczenia. W tej kwestii nadal istnieje wiele niepewności. Wierzę jednak, że nie ma odwrotu — firmy będą nadal wykorzystywać te mechanizmy, bo ryzykują utratę konkurencyjności bez tych algorytmów.
Spójrzmy jednak na drugą stronę medalu.
AI to nie tylko zagrożenie — to także ogromna szansa dla rynku pracy. Dla pracodawców — możliwość lepszego dopasowania kandydatów do ról, dla pracowników — szansa na wewnętrzną mobilność, awanse i rozwój kariery.
Dziś wiele z tego jest w dużej mierze kwestią przypadku. Ci, którzy próbowali znaleźć pracę na współczesnym rynku i wysyłali wiele CV bez odpowiedzi lub utknęli w trakcie procesu rekrutacji, dobrze to rozumieją. Dlaczego nie przeszli dalej? Nie wiadomo — może naprawdę nie mieli potrzebnych umiejętności, a może osoba rekrutująca była w złym humorze i nie spodobał jej się kolor czcionki w CV.
Podobnie, jeśli chodzi o awanse, można trafić na szefa, który decyduje o nich na podstawie nastroju, przez co wartościowi pracownicy czują się pominięci. I tu właśnie wkraczają narzędzia AI, oferując niesamowite możliwości zrozumienia naszych umiejętności — zarówno tych wyuczonych, jak i naturalnych. Nad tym właśnie pracujemy na naszej platformie. Mówimy o dokładnym przyjrzeniu się Genome Talentu danej osoby — każdy ma pewien „genotyp" swojego talentu, który można wyjaśnić naukowo, a AI może w tym pomóc. Gdy więc znamy swoje umiejętności, to, co nas napędza, co lubimy i w czym jesteśmy dobrzy, możemy naprawdę znaleźć wymarzoną pracę, w której czujemy się szczęśliwi i spełnieni.
Czy będziemy wchodzić w interakcję ze sztuczną inteligencją jak z maszyną, czy jak z człowiekiem? Czy nauczymy się też rozmawiać z algorytmami?
Z pewnością będziemy świadomi, z kim rozmawiamy. Wielu z nas już dziś dostosowuje swoje CV do konkretnych systemów — bo wiemy, że w dobie automatyzacji chodzi nie tylko o to, co piszemy, ale też jak to piszemy. Myślę, że nieuchronnie będziemy próbować „hakować" system i odpowiednio reagować na zachowania botów. Nie do końca wierzę jednak w szybki rozwój, przynajmniej w Europie, rozwiązań opartych na skanowaniu emocji czy mimiki twarzy, ponieważ regulacje ograniczą ten obszar.
Nasz raport omawia sześć trendów związanych z rozwojem globalnego rynku pracy. Jednym z nich jest tendencja do przypisywania maszynom ludzkich cech. Gdy rozmawiamy z botem, nasz umysł naturalnie nadaje mu ludzkie charakterystyki i oczekuje zachowań zgodnych z naszymi naturalnymi preferencjami. Z drugiej strony, bot dostosuje się do nas, bo uczy się w trakcie interakcji. Już dziś dodanie słowa „proszę" do promptu może skutkować lepszą odpowiedzią. Odpowiadając na Twoje pytanie — będziemy przypisywać robotom ludzkie cechy.
Czytaj też: Prezentujemy koncepty AI dla redakcji
Jaki wpływ będzie to miało na naszą psychikę? Jak na nas wpłynie spędzanie całego dnia z robotami i rozmawianie niemal wyłącznie z nimi?
Już to odczuwamy, szczególnie ci, którzy pracują zdalnie. Badania pokazują, że coraz więcej osób ma trudności ze współpracą i fizycznym współistnieniem w grupach — zwłaszcza jeśli są introwertykami. Coraz trudniej nam budować relacje, wychodzić do świata i angażować się w prawdziwe interakcje.
Praca z maszynami jest pod wieloma względami łatwiejsza. Nie musimy martwić się o ranienie ich uczuć ani przeciążanie pracą. Ludzie w pracy mogą być różni i nie zawsze przyjemnie się z nimi pracuje.
To jednak osłabi nasze umiejętności komunikacji z ludźmi, a same maszyny nie są jeszcze w stanie dorównać naszemu poziomowi myślenia i odczuwania. Widać to w rozwiązaniach takich jak wirtualni psycholodzy czy terapeuci, którzy mogą początkowo okazywać empatię i odpowiadać na pytania, ale okazują się bezużyteczni, a nawet szkodliwi w bardziej złożonych sytuacjach.
Dziś w wielu branżach ludzie są wciąż tańsi niż AI, ale co nas czeka, gdy sytuacja się odwróci? Czy zatrudnienie człowieka stanie się luksusem? Na przykład, czy ktoś w roli People Partnera będzie ekskluzywnym benefitem pracowniczym?
Pytanie brzmi, jak daleko zajdziemy w życiu z maszynami. Nie byłabym tak radykalna w przewidywaniu zmian na rynku pracy. Niektóre rozwiązania oparte na AI będą rzeczywiście tańsze i łatwiejsze, ale praca fizyczna też będzie niedoceniana, bo będzie po prostu więcej osób szukających pracy niż możliwości na rynku — przynajmniej w okresie przejściowym. Łatwiej i taniej będzie więc zatrudnić osobę dostępną od zaraz niż budować algorytm dla konkretnej roli.
Wyobrażam sobie, że praca związana z kontaktem z ludźmi — w tym praca menedżerska — będzie w coraz większym stopniu wspierana przez narzędzia, a nie przez nie zastępowana. Ludzie zawsze wolą rozmawiać z ludźmi.
Czytaj też: Które narzędzia AI w dziennikarstwie naprawdę są warte uwagi?
Czyli Matrix nie jest dla nas bezpośrednim zagrożeniem.
Nie sądzę, by zagrożenie było tak poważne, jak przedstawia się je w niektórych filmach science-fiction — i z prostego powodu. Będziemy musieli znaleźć sposoby na utrzymanie ludzi w zatrudnieniu — potrzebują pracy. Nikt nie chce zastąpić wszystkich robotami. Oczywiście firmy będą robić to, co dla nich najlepsze, ale zastąpienie ludzi we wszystkich aspektach nie jest praktyczne.
Nie jestem jednak w pełni optymistyczna. Przygotowując się do publikacji raportu, rozmawialiśmy z ekspertami z Intelligent Leadership Hub, partnera naszego raportu. To grupa liderów, dyrektorów i przedstawicieli nauki, polityki i administracji. Gdy dyskutowaliśmy o przyszłych scenariuszach, zdaliśmy sobie sprawę, że może się zdarzyć wszystko — co oczywiście sprawia, że jakikolwiek wynik jest trudny do przewidzenia.
Mogą nastąpić poważne niepokoje społeczne, zmiany systemowe, a nawet rewolucje. W historii duże zmiany technologiczne i przemysłowe prowadziły do przemian społecznych. Nie możemy powiedzieć, dokąd zmierzamy, ale mamy w tym swój udział.
Jakie umiejętności będą najbardziej poszukiwane na rynku pracy w nadchodzących latach? Nie mam na myśli prompt engineeringu, ale raczej umiejętności, których AI nie może zastąpić.
Z pewnością wszelkie umiejętności manualne i związane z pracą fizyczną. Łatwiej i taniej będzie wykorzystać ludzką pracę niż budować roboty do wszystkiego.
Jeśli chodzi o cenne zdolności, ponadczasową umiejętnością będzie zdolność do łatwego adaptowania się do zmieniającej się rzeczywistości, elastyczność i otwarte nastawienie. Mówi się już, że chodzi nie tyle o to, co wiesz, co o to, czego jesteś gotów się uczyć, jak elastyczny jest Twój umysł, jak łatwo się uczysz i jak bardzo jesteś otwarty na nowe.
Czytaj też: 7 gorzkich pigułek do przełknięcia, jeśli chcesz AI w swojej redakcji
Gdzie wyznaczamy granicę korzystania z AI w narzędziach pracy? Czy to kwestia zdrowego rozsądku, czy napotkamy w końcu barierę technologiczną? Wiele mówi się już o tym, że AI nas leni — czy zgadzasz się z tym?
Badania sugerują, że niestety jako społeczeństwo stajemy się mniej inteligentni i nasz IQ spada. Nie musimy wykonywać tak wielu zadań, więc nie ćwiczymy mózgu tak intensywnie. Choć możemy tracić pewne umiejętności, zyskamy też nowe. Zmierzamy jednak ku lenistwu, wybierając drogę najmniejszego oporu. Obawiam się, że niektórzy mogą to wykorzystać.
Jaki świat stworzymy, jeśli przestaniemy kwestionować i testować rzeczywistość i po prostu będziemy polegać na tym, co jest łatwo dostępne? Staniemy się o wiele łatwiejsi do zmanipulowania.
Czy potrzebujemy zorganizowanej edukacji w tej dziedzinie? Kto powinien za nią odpowiadać?
Musimy przedstawiać rzeczywistość z twardymi faktami i liczbami, których nie można podważyć. Istotne jest podkreślanie kluczowych danych i edukowanie młodych ludzi i dorosłych. Jednak widzę podstawową potrzebę oddolnego ruchu społecznego. Bo ci „na górze" — rządy, administracje i ci kontrolujący różne aspekty rzeczywistości — zazwyczaj nie są zainteresowani tym, by ludzie myśleli zbyt niezależnie, kwestionowali rzeczywistość i zadawali pytania. Dominujący przekaz często dotyczy „ułatwiania i uprzyjemniania życia". Potrzebujemy ruchu głoszącego coś przeciwnego: „Wybierz to, co trudniejsze i wymaga wysiłku — dla siebie, swojego umysłu, rodziny, własnego rozwoju".
Jeśli nie zaczniemy tworzyć takich inicjatyw oddolnie, będziemy zmierzać ku coraz większej kontroli nad treściami, umysłami, przekazem i wpływaniu na masy przez wąską grupę ludzi. I świat zacznie się zamykać na siebie. Będziemy mieć różne narracje w różnych regionach. Zamiast stawać się bardziej otwarci i wyzwalać się z schematów, będziemy uwięzieni w tych narzucanych przez grupy posługujące się narzędziami wpływającymi na nasze umysły.
To nasza odpowiedzialność, by przekraczać własne granice. Jako rodzice naszą rolą jest wystawianie dzieci na różne perspektywy, oferowanie alternatyw, zachęcanie do zadawania pytań i pozostawanie otwartymi na różnorodne punkty widzenia.
Czy to, o czym mówisz, sprawi, że będziemy myśleć krytycznie, czy skończymy z dwubiegowym światem: jednym podążającym za masowym schematem i drugim — niszowym, myślącym niezależnie?
Świat podzieli się na trzy poziomy. Pierwszy poziom to świat realny, gdzie nadal będziemy spotykać się twarzą w twarz na kawie. Drugi poziom to metawersum, gdzie nie będzie już miało znaczenia, czy coś jest prawdziwe, czy nie, czy jest realne, czy stworzone przez AI. To zjawisko, zwane wirtualizacją, już istnieje — zwłaszcza w polityce, gdzie prawda często nie ma znaczenia. Trzeci poziom to miejsce, gdzie świat realny i cyfrowy będą się przenikać. Prawdopodobnie zostaną na nim narzucone przepisy, regulacje i certyfikaty autentyczności. I będziemy naturalnie przemieszczać się między tymi trzema światami bez oceniania, który jest lepszy lub gorszy.

Agnieszka kierowała zespołami zarówno w dużych międzynarodowych korporacjach, jak i mniejszych firmach z sektora IT. Jest również współzałożycielką Intelligent Leadership Hub (ILH), międzynarodowej organizacji skupiającej ekspertów w dziedzinie innowacyjnego przywództwa. Agnieszka jest też wykładowcą gościnnym na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie (UEK) i współpracuje z Europejskim Instytutem Mobilności Pracy (ELMI), największym europejskim think tankiem skupionym na mobilności i swobodnym przepływie usług w Unii Europejskiej.



