Analizy rynkowe

Czy media cyfrowe mogą być szybsze niż Twitter? Jak skrócić czas publikacji o 70%

13 Mar 2023
twitter.png

Twitter jest szybki – ale czy jest wiarygodnym źródłem informacji? Obraz wygenerowany przez [Midjourney](https://midjourney.com/)

Autorka: Joanna Kocik, była dziennikarka i strateg treści

Kiedy mowa o dylemacie „szybkość kontra dokładność" w świecie dziennikarstwa, można dyskutować godzinami. Ale szczera odpowiedź na ten dylemat nie ma nic wspólnego z kompromisem. Twoje medium powinno być zarówno rzetelne, jak i szybkie. A jest wiele rzeczy, które możesz zrobić w obu tych kwestiach – poprawić efektywność i skrócić czas publikacji nawet o 70%. Oto jak.

Pamiętam ten dzień bardzo dobrze. Był wczesny ranek w Europie Środkowej, 17 kwietnia 2018 roku. Byłam w redakcji i miałam dyżur redaktora strony głównej. To ja decydowałam, co trafia na pierwszą stronę i kiedy.

Nie działo się wiele. Zwykłe rzeczy. I nagle moja koleżanka powiedziała: „Barbara Bush nie żyje".

Wiadomo już było, że jej stan zdrowia się pogorszył i zdecydowała się zrezygnować z dalszego leczenia. Dzień wcześniej CNN opublikowało informację, że jej mąż, były prezydent George H. W. Bush, jest przy niej. Gdy więc zobaczyłam tweet „Barbara Bush spokojnie odchodzi w swoim domu w Houston", nie czekałam długo. Natychmiast umieściliśmy pilną informację na stronie głównej.

I wtedy moja koleżanka, która pierwsza przekazała mi wiadomość, odezwała się niespokojnie. „Zaczekaj" – powiedziała – „coś jest dziwnego z tym tweetem".

Tak, zgadłeś. Tweet pochodził z fałszywego konta podszywającego się pod profil CNN. I nie była to prawda. Publikowaliśmy fake newsa.

Barbara Bush zmarła jeszcze tego dnia. Tym razem czekaliśmy na oficjalne oświadczenie przed opublikowaniem informacji. Ale mleko się rozlało. Przez dwie, może trzy minuty mieliśmy fałszywe doniesienie na naszej stronie głównej. I wiele osób to widziało. Naprawdę wiele.

Potrzeba szybkości – przekleństwo każdej redakcji

Później zastanawiałam się, dlaczego tak się spieszyliśmy. Powód był oczywisty: po prostu nie chcieliśmy się spóźnić. Staraliśmy się uniknąć kolejnego pytania od przełożonych: „Dlaczego tak długo zajęło opublikowanie tej informacji?". My – ludzie – nie rozpoznaliśmy fałszywego konta na Twitterze i wpadliśmy w naszą własną pułapkę: szybkość kontra dokładność.

Mogę przywołać niezliczone sytuacje, gdy parliśmy do szybkości i publikowaliśmy niepełne newsy ze złym tytułem, jeszcze gorszym zdjęciem i bez kontekstu. Presja szybkości istnieje we wszystkich mediach cyfrowych – i czasem odbywa się kosztem jakości, a nawet – jak udowodniłam powyżej – prawdy.

Brzmi to brutalnie, ale śmierć VIP-ów jest najłatwiejsza do obsługi w tym kontekście. Większość redakcji dysponuje bezpieczną bazą nekrologów, dostępną natychmiast, gdy odchodzi znana osoba. Pracownik mediów po prostu kopiuje artykuł, dodaje szczegóły i ma gotowy materiał w ciągu kilku minut.

Ale inne rodzaje pilnych informacji nie działają w ten sposób. Dziennikarz ma minutę, by napisać artykuł, dodać tytuł, zdjęcie, tagi i powiązane tematy. Potem klika „Zapisz" – i zaczyna się jazda.

Nie mogę nawet policzyć, ile razy system był naszym największym wrogiem.

„Artykuł nie może zostać zapisany; proszę dodać datę publikacji".

Serio? Chcesz, żebym ręcznie dodawał datę publikacji? To dodatkowe 10 sekund.

„Zdjęcie nie jest odpowiednio wykadrowane".

Kogo to obchodzi? Potrzebuję tego artykułu natychmiast, wykadruje zdjęcie później.

„Zdjęcie nie jest odpowiednio wykadrowane".

O Boże, dobrze, wykadrujemy je (to kolejne 30 sekund).

„Przekroczyłeś zalecaną długość tytułu".

Czy nie mógłeś mi powiedzieć o tym podczas pisania tytułu? Teraz muszę to poprawiać. 20 sekund.

Podczas gdy walczę z narzędziem, redaktor ciągle pyta: „Gdzie jest ten cholerny artykuł?". Chcę mu dać znać, że jest gotowy. Ale żeby to zrobić, muszę wkleić link do naszego komunikatora.

Jeszcze dziesięć sekund.

Oodoctor_twitter_serious_business_f150fcd0-d073-4dc6-8f3c-f098d018e497.png

Potrzeba szybkości – obecna w każdej redakcji (obraz wygenerowany przez Oodoctor na Midjourney)

Prawo Murphy'ego redakcji

Musisz mi wybaczyć to długie wprowadzenie. Powodem jest to, że od dawna byłam sfrustrowana presją szybkości w redakcji, wadliwym oprogramowaniem redakcyjnym i brakiem narzędzi do fact-checkingu. Jak miałam dobrze wykonywać swoją pracę, skoro za każdym razem, gdy coś było pilne, pojawiały się techniczne przeszkody? Wiem, że brzmi to jak Prawo Murphy'ego, ale jest prawdą w każdej redakcji: „Jeśli coś może pójść nie tak, pójdzie nie tak".

Trudno jest usprawiedliwiać publikowanie fake newsów – ale ręka w górę, kto nigdy się na to nie nabrał. I ręka w górę, kto nigdy nie powiedział: „Byliśmy za konkurencją, bo system nie działał jak należy".

Jako doświadczony specjalista mediowy, nie chcesz wybierać między szybkością a dokładnością. Chcesz, by twoje medium jak najszybciej publikowało zweryfikowane, sprawdzone informacje. Nie chcesz, by twoi pracownicy musieli zmagać się z irytującymi funkcjami CMS spowalniającymi proces publikacji. Nie chcesz historii takich jak ta z Barbarą Bush. Chcesz zminimalizować błąd ludzki i awarię systemu.

Dobra wiadomość jest taka, że jest to możliwe – i teraz powiem ci jak.

Przeczytaj więcej: 13 liczb stojących za ulepszonym workflow publikowania

Co się dzieje, gdy system blokuje twój potencjał?

Dziennikarze i pracownicy mediów zmagają się z tym, że narzędzia redakcyjne są po prostu niewygodne w użyciu. Są nieintuicyjne – coś jest w lewym górnym rogu zamiast w typowym prawym dolnym. Okno tekstowe jest często zbyt małe i większość użytkowników woli pisać treści w Google Docs lub Wordzie. Wynika to również z obawy, że edytor nie zapisze tekstu i cała praca pójdzie na marne. Każdy to przeżył – uwierzcie mi.

Tak więc, by napisać i opublikować tekst, często potrzeba kilku narzędzi: jednego do pisania, jednego do korekty i jeszcze jednego do publikacji materiału na stronie głównej. I prawdopodobnie jeszcze jednego do monitorowania wyników.

Jedno centralne narzędzie do pisania, publikowania i zarządzania treścią oznaczałoby mniej czasu spędzonego na przełączaniu między oknami – i mniejsze ryzyko przypadkowego usunięcia treści.

Ponadto narzędzia edytora treści mają zbyt wiele pól do ręcznego wypełnienia. Dlaczego nie wprowadzić edytora z predefiniowanymi ustawieniami, gdzie wszystko, co może być zautomatyzowane, jest zautomatyzowane? Mniej czasu poświęconego na decydowanie, co napisać, i uzupełnianie zakładek oznacza więcej skupienia i czasu na właściwe pisanie.

Idźmy dalej tą drogą: wiesz, że szybkość ma znaczenie. Dlaczego więc nadal utrzymujesz system, który nie wspiera tego celu? W wielu redakcjach doskonałe wyniki są osiągane przede wszystkim dzięki heroicznemu zaangażowaniu ludzi – nie dzięki narzędziom, którymi dysponują. Automatyzowanie powtarzalnych zadań da ludziom więcej czasu na pisanie i redagowanie. Będą produkować więcej treści i możesz dogonić konkurencję. Dodaj innowacyjne narzędzia AI, a możesz konkurować z wszystkimi dużymi graczami na rynku.

Wyobraź sobie: możesz wprowadzić funkcję „szybkiej ścieżki" w oprogramowaniu redakcyjnym (jak zrobiliśmy to w naszym projekcie dla Wirtualnej Polski), która pozwalałaby na absolutne minimum niezbędne do opublikowania pilnej informacji. Możesz ulepszyć proces dodawania zdjęć i innych elementów treści – i uniknąć sytuacji, gdzie ludzie spędzają więcej czasu na uzupełnianiu metadanych niż na faktycznym pisaniu treści.

Tak, widzieliśmy wiele takich przypadków. Tak, prawdopodobnie istnieją też w twojej redakcji.

charles-xcomms.africa_A_group_of_employees_huddled_around_a_com_f4143dbd-dd59-4e96-8572-f4c0b8a1d17a.png

Czy twoi pracownicy spędzają więcej czasu na uzupełnianiu metadanych niż na faktycznym pisaniu treści? (Obraz wygenerowany przez Midjourney)

Dobrze, zgadzamy się, że lepsze oprogramowanie redakcyjne przyspiesza tworzenie treści. Kolejną korzyścią jest przyspieszenie komunikacji. Ludzie w redakcjach zazwyczaj korzystają z narzędzia komunikacyjnego – Slack, Microsoft Teams lub innego – i spędzają dużo czasu na wymianie informacji, szczególnie w środowisku pracy hybrydowej lub zdalnej.

Dziennikarze, którzy właśnie napisali artykuł i wysłali go do recenzji, nie mają pojęcia, co stanie się z ich treścią, dopóki redaktor ich nie poinformuje. Nie wiedzą, kiedy materiał zostanie zaakceptowany do publikacji ani kiedy zostanie opublikowany. Jeśli jest literówka lub drobny błąd, zazwyczaj otrzymują pisemną prośbę o korektę, poprawiają i odpisują, że to zrobili... Potem redaktor prosi ich o stworzenie innej wersji tytułu. Znów ją piszą, wysyłają wiadomość. Czekają na odpowiedź. Redaktor ręcznie kopiuje nowy tytuł artykułu.

Cenne sekundy mijają. Zegar tyka.

Nie musi tak wyglądać. Twój CMS mógłby obsługiwać dodatkowe funkcje, takie jak status publikacji (widoczny dla wszystkich interesariuszy: dziennikarzy, redaktorów desków i korektorów), by skrócić czas publikacji i zminimalizować czas ludzi spędzony na wymianie wiadomości.

Niektóre redakcje już korzystają z takich rozwiązań. Dla przykładu, pokażemy ci usprawnienia, które wprowadziliśmy w workflow redakcyjnym kilku organizacji medialnych.

Stworzyliśmy systemy, które:

  • eliminują potrzebę ręcznego wprowadzania zbędnych informacji
  • rekomendują ustawienia artykułu, analizując historię i statystyki autora
  • sugerują opcje na podstawie bieżących trendów w redakcji
  • dodają narzędzia automatycznie sugerujące metadane na podstawie analizy treści na żywo
  • pozwalają szybciej i bardziej intuicyjnie dodawać zdjęcia
  • mają funkcję „szybkiej ścieżki" umożliwiającą szybką publikację pilnych informacji
  • umożliwiają szybsze wstawianie dodatkowych elementów treści, takich jak filmy, cytaty i osadzone materiały
  • zawierają funkcje AI rekomendujące obrazy, filmy, całe nowe akapity, linki

Wyniki?

  • Czas publikacji pilnego artykułu skrócony o ponad 70%.
  • Ogólna wydajność całej organizacji wzrosła o 10% (dziennikarze mogą pisać o 10% więcej artykułów dziennie).
  • Wisienka na torcie: ponad 80% użytkowników jest zadowolonych z nowych funkcji edytora.

Chcesz podobnych wyników w swojej redakcji? Porozmawiajmy --->

Oprogramowanie redakcyjne wspierające fact-checking

Dobra, ale co z fake newsami? Czy system może zapobiec sytuacjom takim jak ta z Barbarą Bush?

By odpowiedzieć na to pytanie, musimy wkroczyć w sferę AI, mediów społecznościowych i fact-checkingu. Rozbijmy ten temat na czynniki pierwsze.

Po pierwsze – AI. Wraz z proliferacją modeli językowych, wyścig między fact-checkerami a tymi, którzy je sprawdzają, staje się nierówny. Wiemy już, że sztuczna inteligencja może produkować brzmiący naturalnie tekst naciśnięciem przycisku, zasadniczo automatyzując produkcję dezinformacji. Ta asymetria skłania organizacje medialne do rozwijania własnych narzędzi opartych na AI, które pomagają wykrywać fake newsy.

Niezależni badacze i firmy od lat tworzą narzędzia programowe, by pomagać dziennikarzom i fact-checkerom identyfikować i zwalczać fake newsy. Według ekspertów, pomoc ta może teraz przychodzić na trzech poziomach:

  • wykrywanie deep fake'ów i zmanipulowanych treści
  • sprawdzanie, czy sama treść zawiera fałszywe twierdzenia
  • reagowanie na fake newsy

W przeszłości regułą w większości mediów było, że śmierć osoby musi być potwierdzona przez dwa niezależne źródła. Dziś, w wyścigu z czasem, ta reguła jest często naruszana lub czasem niemożliwa do spełnienia. Mogę przywołać zamieszanie, którego doświadczyliśmy przynajmniej kilka razy ze śmiercią takich postaci jak Osama bin Laden czy Kim Dzong Un. Nie możesz po prostu zadzwonić do kogoś w północnokoreańskim rządzie i zapytać: „Czy to prawda?". Albo czekasz na oficjalne potwierdzenie, albo ryzykujesz i publikujesz wiadomość po pojawieniu się pierwszych tweetów.

Ale może istnieć inny sposób. W przypadku Barbary Bush potrzebowalibyśmy algorytmicznego narzędzia do fact-checkingu zintegrowanego z systemem zarządzania treścią, które weryfikuje dokładność wiadomości za pomocą danych porównawczych z postów i artykułów w mediach społecznościowych. Mogłoby wykryć, że informacja nie została jeszcze udostępniona na innych platformach online ani przez oficjalne kanały, i ocenić wiarygodność źródła.

Często dezinformacja na różne tematy pochodzi z tego samego źródła – widzieliśmy to przy masowej dezinformacji dotyczącej Covid-19, a po niej wyborach w USA w 2020 roku i wojnie w Ukrainie. W tym przypadku narzędzia AI back-office mogłyby identyfikować, które fake newsy mają to samo pochodzenie, i pozwolić dziennikarzom na nie uważać.

Narzędzia AI mogłyby też pomóc ocenić wiarygodność treści generowanych przez użytkowników (UGC). Gdy coś się dzieje – strzelanina, pożar, wypadek – zazwyczaj to ktoś z telefonem jest pierwszym reporterem na miejscu zdarzenia. Ocena, czy zdjęcia lub filmy, które ktoś wysyła, są prawdziwe, jest trudna. Z pomocą AI łatwiej byłoby sprawdzać metadane treści i określać, czy nie zostały zmanipulowane.

Mogę przywołać sytuację, w której ta funkcja byłaby bardzo przydatna. Była to śmierć Osamy bin Ladena. Krótko po pojawieniu się wiadomości, rzekomie prawdziwe zdjęcie bin Ladena zaczęło krążyć w mediach społecznościowych. Zostało nawet przedrukowane przez niektóre renomowane agencje fotograficzne. Dopiero około godziny później okazało się, że to fotomontaż, gdy ktoś znający się na edycji zdjęć odkrył obraz. Ale Osama zginął w 2011 roku – wtedy nie mogliśmy sobie nawet wyobrazić, co będzie możliwe w przyszłości.

lancerlot_twitter_header_ui_ux_design_cover_image_twitter_brand_859f17b3-3e1d-49b9-94d1-dfa8c6d5fb65.png

Prawdopodobnie nie będziesz szybszy od Twittera – ale masz inne asy w rękawie (zdjęcie: Midjourney)

Czy możesz być szybszy od Twittera?

Mając kontekst fact-checkingu, wróćmy do kwestii szybkości. Czy medium cyfrowe może być szybsze od Twittera (lub jakiegokolwiek innego medium społecznościowego), gdy świadkowie mogą relacjonować na żywo bieżące wydarzenia? Czy twoje medium może być szybsze od Twittera?

Pierwsza odpowiedź brzmi: nie, oczywiście nie. Ale jako szanowane medium, nie konkurujesz z Twitterem pod względem szybkości. I – co ważniejsze – masz nad nim ogromną przewagę.

Pierwsze chwile, gdy historia pojawia się na Twitterze, są często bardzo chaotyczne: to zazwyczaj strumień zbiorowej świadomości bez kontekstualizujących informacji, pełen literówek i błędów pisowni. To jak jeden wielki wąż zawierający każdy tweet wysyłany przez każdego użytkownika na świecie.

Dziennikarskie treści newsowe zapewniają znacznie więcej kontekstu i wyjaśnień rzeczywistych wydarzeń. Wynika to z faktu, że dziennikarze w redakcjach mają coś, czego użytkownicy Twittera nigdy nie będą mieć: lata doświadczenia w łączeniu odległych faktów i bazę kontaktów z ludźmi, którzy mogą szczegółowo wyjaśnić każdy temat, czyniąc złożone informacje przyswajalnymi dla przeciętnego użytkownika.

W tej analizie dla Forbes, Kalev Leetaru wskazuje, że szybkość Twittera w przypadku pilnych informacji wynika głównie z retweetowania, a nie z dzielenia się przez użytkowników nowymi perspektywami i przemyśleniami na temat wydarzeń. A jeśli chodzi o zaplanowane wydarzenia, jak konwencje polityczne, Twitter nie przewyższa mediów newsowych. Działa bardziej jak przełącznik włącz/wyłącz, który rejestruje wydarzenie, ale media oferują bogatą, zaawansowaną i sprawdzoną narrację na jego temat.

Wniosek?

Trudno powiedzieć, czy udałoby mi się uniknąć wpadki z Barbarą Bush. Funkcja AI do fact-checkingu wbudowana w CMS prawdopodobnie by pomogła, ale tu mieliśmy do czynienia z błędem ludzkim.

Wiem, że dobrze zaprojektowane, intuicyjne CMS i narzędzia redakcyjne tworzące spójny system są niezastąpione w kwestii szybkości i dokładności. Dziennikarze, którzy nie muszą tracić czasu na zbędne zadania i ręczną pracę, mogą unikać błędów spowodowanych brakiem skupienia. W tym przypadku połączony system, w którym człowiek i maszyna współpracują jak cyborg, może przynieść wyniki, do których dążysz. Sprawia, że twoje medium jest szybkie i dokładne oraz zwiększa ilość produkowanych treści.

Porozmawiajmy – niezależnie od tego, czy rozważasz przyspieszenie procesu publikacji, przeprojektowanie systemu back-office, czy dodanie funkcjonalnych funkcji AI, które ułatwią pracę dziennikarzom. Mamy wiele innych historii i liczb udowadniających, że możesz celować wyżej w swojej transformacji cyfrowej.

Przeczytaj też: Dlaczego media muszą nauczyć się pływać w wodach AI

Want to stay up to date with latest trends of news?Subscribe to our CEOs Linkedin newsletter!
Udostępnij artykuł:
Kontakt
Jeśli czujesz, że możemy pomóc, napisz do nas jeszcze dziś, lub zadzwoń do Sławka +48 603 440 039Możesz też śledzić nas na LinkedIn, Facebooku lub Dribbble.