Prawdziwa wartość zatrudnienia projektanta UX
25 Sep 2023
Nie przepadam za modnym wyrażeniem „wear different hats" – ale jest ono zadziwiająco trafne, gdy opisuje rolę projektanta UX dzisiaj (to nie ja – to grafika wygenerowana przez Midjourney).
Tekst autorstwa: Piotr Młynarczyk, projektant UX w Autentice
Bycie projektantem UX to dziś nie tylko tworzenie atrakcyjnych wizualnie interfejsów. To zdolność do adaptacji, cierpliwość i nastawienie na rozwiązywanie problemów bez względu na wyzwanie. Pozwólcie, że rzucę nieco światła na te wyzwania i pokażę, jak wykorzystuję kompetencje miękkie, by skutecznie im sprostać.
W swojej pracy jako projektant UX zetknąłem się z różnorodnymi wyzwaniami – każde z nich unikalne i wymagające indywidualnego podejścia. W wielu przypadkach liczyło się nie tyle samo projektowanie, ile zdolność do zrozumienia problemu i chęć znalezienia rozwiązania. Kompetencje techniczne czy znajomość konkretnego oprogramowania były konieczne, ale to umiejętności miękkie – takie jak adaptacyjność, kreatywność i komunikacja – naprawdę robiły różnicę.
Należę do tych, którzy lubią dogłębnie poznać branżę, dla której projektują. Kiedy pracowałem dla producenta oświetlenia, towarzyszyłem pracownikom podczas montażu lamp. Kiedy projektowałem dla firmy produkującej maszyny do szycia, przeglądałem facebookowe grupy dla krawcowych, by lepiej zrozumieć tę branżę i nauczyć się jej języka. Chciałem wiedzieć, jakie problemy mają ludzie i jak o nich mówią. Wszystko po to, by ostatecznie ułatwić im życie poprzez projektowane przeze mnie produkty.
Nie przepadam za modnym wyrażeniem „wear different hats" – ale jest ono zadziwiająco trafne, gdy opisuje rolę projektanta UX dzisiaj. Żeby to udowodnić, sporządziłem krótką listę ról, w jakich znajdowałem się przez lata.
1) Przeprowadzanie zespołu przez zmianę
Kiedyś pracowałem z zespołem z 15-letnim doświadczeniem w wewnętrznych systemach informatycznych. Przekształcaliśmy wewnętrzny system dużej firmy w narzędzie skierowane do klientów zewnętrznych. Problem polegał na tym, że zespół był tak mocno przywiązany do utrwalonych wzorców, że ogólny efekt jego pracy pozostawiał wiele do życzenia, a nowi użytkownicy nie potrafili sprawnie poruszać się po nowym systemie.
Wyzwaniem był brak doświadczenia zespołu w zakresie UX. Zanim w ogóle przystąpili do procesu projektowania, musieli zmierzyć się z wieloma problemami. Moją rolą było przeprowadzenie ich przez tę transformację i przyjęcie funkcji edukacyjnej wobec klienta. Wprowadzenie czegoś wizualnie odmiennego od ich dotychczasowych standardów było dla klientów nieznających wielkoskalowych systemów znacznym krokiem naprzód.
Edukacja nie polegała na tygodniu wyjaśnień – zamiast tego wplatałem ją w sam proces projektowania. Na każdym etapie łączyłem potrzeby biznesowe z używanymi narzędziami, budując ducha współpracy, który prowadził do kompromisów godzących moją rolę projektanta ze specyficznymi potrzebami klienta. Przez równoważenie projektowania i wyjaśniania znajdowaliśmy wspólny język między moją wiedzą specjalistyczną a oczekiwaniami klienta.
2) Poruszanie się po skomplikowanych ścieżkach użytkownika
Projektowanie nie zawsze dotyczy efektownych produktów. Czasem pracujemy nad oprogramowaniem, które obsługuje wrażliwe obszary, jak windykacja czy rozpatrywanie roszczeń. W takich przypadkach uwaga przesuwa się na projektowanie ludzkiego i empatycznego doświadczenia użytkownika. To mniej kwestia rozmieszczenia przycisków, a bardziej języka interakcji – obszaru, w którym UX writerzy są naszymi cennymi współpracownikami. To eksperci od tworzenia komunikatów, które łagodnie informują użytkownika, że musi spłacić milion złotych lub straci zniżki na ubezpieczenie samochodu.
Pracując z produktami, które nie są szczególnie „sexy", skupiam się na nadrzędnym celu, a nieustanna optymalizacja schodzi na drugi plan. Zamiast tego wcielam się w rolę klienta i staram się zrozumieć jego potrzeby. To wykracza poza estetykę i wymaga znajomości ram prawnych, w tym przepisów i regulacji. Nie muszę być ekspertem od zawiłości prawnych, ale muszę umieć zadawać właściwe pytania. Na przykład powinienem sprawdzić, czy konkretne pole formularza może być zgodne z wymogami RODO.
Wyzwaniem jest uproszczenie ścieżki użytkownika, ograniczenie liczby kroków i przekazanie skomplikowanych informacji w przystępnym języku. Takie podejście wiąże się z rozumieniem, że nasze projekty nie są doraźnymi rozwiązaniami, lecz celowymi odpowiedziami na konkretne problemy.
Tworzenie wymyślnych person może mieć swoje miejsce, ale empatia wobec realnego świata pozostaje fundamentem skutecznego projektowania UX.

Ścieżki użytkownika mogą być czasem naprawdę skomplikowane (grafika wygenerowana przez Midjourney)
3) Wykrywanie ukrytych problemów
Nawet gdy projekty wyglądają identycznie, subtelny szczegół może istotnie wpłynąć na zachowanie użytkowników. Podczas wdrożenia nowego frontendu, który zaprojektowaliśmy dla klienta, pojawił się dziwny anomalia. Serwis osiągnął imponującą poprawę konwersji ogólnie, ale w jednym miejscu współczynnik konwersji spadał w niewytłumaczalny sposób.
By rozwikłać tę zagadkę, otrzymałem kilka wykresów porównujących stary frontend z nowym. Gdy zagłębiłem się w dane, obraz był mylący: strony wyglądały identycznie, jedyną zmianą był UI. Rozbieżność dostrzegłem dopiero po chwili olśnienia: to nie był problem desktopowy, lecz mobilny. Przekonani, że znaleźliśmy rozwiązanie, natychmiast zmieniliśmy projekt. I co? Współczynnik konwersji pogorszył się! Ten dylemat pozostawił nas w konsternacji – nie było jasne, gdzie leżała przyczyna, a ja czułem się jak obserwator, który nie widzi pełnego obrazu – co jest częstym wyzwaniem w pracy na krótkoterminowych kontraktach.
Z perspektywy czasu myślę, że klient był generalnie bardzo dobrze przygotowany do naszej współpracy, ale coś istotnego wyślizgnęło się przez szczeliny – jakiś szczegół, który nie został przekazany. Mój wniosek jest taki, że nawet w dziedzinie, gdzie precyzja matematyczna często bywa podstawą kreatywnego rozwiązywania problemów, element przypadku nadal ma ostatnie słowo.
Czasem nawet skrupulatne podejście może przeoczyć kluczowy punkt, a brakujący fragment informacji może zadecydować o wszystkim.
4) Znaczenie adaptacyjności
W swojej roli muszę płynnie przełączać się między różnymi zadaniami i projektami – na przykład od windykacji do rezerwacji hotelowych. Niezależnie od kontekstu, jak już wspomniałem, chcę być na tej samej długości fali co klienci, nawet jeśli muszę poznawać nowe narzędzia w biegu lub zapoznawać się z branżowymi pojęciami. Niezależnie od tego, czy mówię językiem klienta, dostosuję swój ton do jego sposobu komunikacji, czy adaptuję się do odbiorców, by zapewnić płynny przepływ informacji – zawsze dążę do wzajemnego zrozumienia.
Często jestem tym, który wypełnia luki, prowadzi klientów i – co najważniejsze – stawia doświadczenie użytkownika na pierwszym miejscu. Dlatego kiedy zatrudniasz projektanta UX, pamiętaj, że to nie tylko kwestia projektu – chodzi o rozwiązania i głębsze zrozumienie, które idą z nim w parze. I takie właśnie podejście mamy w Autentice – możesz zajrzeć do naszych projektów , żeby dowiedzieć się więcej.



